W 100-lecie PIP – wykład w Muzeum Śląskim w Katowicach: „Od przysięgłych gornych do inspektorów pracy. O tradycjach ochrony pracy na Śląsku”.

29 stycznia 2019 | Bez kategorii

W imponującej nowoczesnością podziemnej sali seminaryjnej Muzeum Śląskiego w Katowicach w dniu 22 stycznia 2019 r. (i co warto zaznaczyć poza godzinami pracy zarówno wykładowcy jak i audytorium) – pasjonat historii kultury pracy na Śląsku, mgr Roman Adler  wygłosił wykład: „Od przysięgłych gornych do inspektorów pracy. O tradycjach ochrony pracy na Śląsku”. Wydarzenie to zdaje się wpisywać w obchody przypadającego w bieżącym roku jubileuszu 100-lecia utworzenia PIP. Honory gospodarza pełnił dr Dawid Keller – historyk z Muzeum Śląskiego.

 

Czytelników naszej strony internetowej zapraszamy do zapoznania się ze skrótem tego arcyciekawego wystąpienia (do pobrania na końcu publikacji). Wynika z niego, że tradycje inspekcji pracy w Polsce wywieść można z wieku XIII. W 1517 r. król Zygmunt Stary utworzył dla całego Królestwa Polskiego urząd podkomorzego górniczego,  pierwszą udokumentowaną kontrolę, obejmującą „ogląd dołu co do robót  odbytych i odbyć się mających w celu bezpieczeństwa kopalni” przeprowadzono w 1518 r. Na Śląsku pierwsi państwowi, bo opłacani z kasy książęcej urzędnicy powołani zostali przez ostatniego Piasta opolsko-raciborskiego, Jana II Dobrego w 1528 r. ….

 

Nadzór sejmowy nad inspekcją pracy w Polsce wywodzić można zaś od roku 1588, kiedy to  w konstytucji sejmowej, a nie postanowieniu władzy wykonawczej ustalono: „będziem posyłać przy podskarbim komissarze co dwie lecie, którzy jurati mają doglądać, jakoby w żupach szkoda i ruina nie była etc.”

 

Pierwszy, znany „inspektor pracy”, czyli przysięgły miał na imię Stanisław (1532 r.), pierwszy „lekarz medycyny pracy” czyli cyrulik (prowizor żupny) z nadania króla nazywał się Józef Wolf (1658), a pierwszym cyrulikiem żupnym (tamże) została w roku 1698, po egzaminie zdanym przed profesorami Uniwersytetu Jagiellońskiego „kobieta potrzebną zdolność posiadająca, Magdalena Bendzisławska wdowa” po lekarzu.

 

Ciekawa jest też geneza dekretu tymczasowego o urządzeniu inspekcji pracy, podpisanego przez Józefa Piłsudskiego 3 stycznia 1919 r. Okazuje się że Naczelnik, tak naprawdę był tylko jego notariuszem. Warszawa stała na krawędzi rewolucji bolszewickiej, a nazajutrz doszło do nieudanego zamachu stanu płk. Januszajtisa i próby aresztowania Piłsudskiego. Przepis był przygotowany znacznie wcześniej z inicjatywy Komitetu Obywatelskiego i wymagał tylko redakcji, zaś jego autorami było przez grono specjalistów – prawdziwych „przedwojennych” socjalistów, masonów i w dodatku samych niekatolików jak Sokal, Eichhorn czy Krzywicki (ten w dodatku był marksistą)!. Zgroza! Jak Ziuk mógł to znieść! Może było Mu o tyle łatwiej że sam był radykalnym socjalistą, ale także w latach 1899-1916 ewangelikiem.

 

Niestety, pomimo umieszczenia informacji o wykładzie w kolportowanym od kilku miesięcy oficjalnym programie i socialmediach Muzeum Śląskiego, jednej z najważniejszych na Śląsku, a może i w Polsce instytucji kultury (nie zapominajmy, że na tym samym pogórniczym terenie w centrum Katowic wzniesiono także wspaniały gmach NOSPR-u) – nie sposób było nie  zauważyć absencji dowolnego szczebla „czynników oficjalnych” współczesnej/obecnej PIP.

 

 

 

Nie zawiedli za to, znani ze „ślunskiej solidności” emerytowani, inspektorzy pracy OIP Katowice, przedstawiciele organizacji społecznych: stowarzyszeń SIiTPH, Oddziału Śląskiego SOP, nas czyli SIPRP, przedstawiciele inspekcyjnych związków zawodowych (wśród nich gościem był przewodniczący Zarządu Regionu Śląskiego NSZZ „Solidarność 80” Dariusz Czech), przedstawiciele śląskich muzeów: Muzeum Hutnictwa w Chorzowie, Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, przedstawiciele mediów i wydawnictw.

 

Chcielibyśmy podzielić się na tych łamach refleksjami natury ogólnej, wynikającej z dyskusji przeprowadzonej po wykładzie. Wyrażony został żal, iż następuje ciągła anonimizacja inspektorów pracy, w środowisku nie pielęgnuje się naturalnych, ale przede wszystkim cennych więzi międzypokoleniowych. Z niewątpliwą szkodą dla sprawy, której służymy. Były ratownik górniczy i inspektor pracy, międzynarodowy specjalista do spraw bezpieczeństwa pracy z azbestem – Ryszard Wrzesień podzielił się swoimi wspomnieniami o podjętych przez niego w  stanie wojennym działaniach  prowadzących do  zamknięcia zagrażającego życiu zakładu w Trzebini. Zakończyło się to jego wielokrotnym przesłuchiwaniem i groźbami kierowanymi przez funkcjonariusza SB.  Pan inspektor, już jako emeryt, spotkał tego samego esbeka jako współlokatora w sanatoryjnym pokoju…Szkoda, że o takich historiach media oficjalne nie piszą.

 

Bardzo pozytywnie zabrzmiała deklaracja dr Zenona Szmidtke z Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, o uwzględnieniu w tworzonej właśnie ekspozycji Muzeum zagadnień ochrony pracy, a przede wszystkim nieznanej na Śląsku postaci Mariana Klotta de Heidenfeldt, który był nie tylko urzędnikiem, ale przede wszystkim wybitnym specjalistą w zakresie bezpieczeństwa, współautorem  podręczników dotyczących bhp w górnictwie, i właśnie w górnictwie na Śląsku (i na AGH w Krakowie) w czasie stalinowskich prześladowań – dzięki życzliwym i odważnym ludziom – mógł znaleźć pracę i źródło utrzymania siebie i rodziny.

 

do pobrania – SPRAWOZD. Z WYKŁ. 22 stycznia. doc


Zamieszczenie komentarza do danego wpisu oznacza uprzednie zapoznanie się z odpowiednim regulaminem zawieszonym na stronie głównej SIPRP i akceptację jego postanowień. Jednocześnie informujemy, że Zarząd Główny SIPRP nie ponosi odpowiedzialności za treść zamieszczanych komentarzy – są to wyłącznie prywatne opinie użytkowników.

Zostaw odpowiedź

Musisz się zalogować aby zostawić komentarz.